Czasami w naszym życiu czegoś brakuje...
Pieniędzy? Nie.
Czasu? Nie.
Miłości? Tak.
Ale nie takiej książkowej miłości między dwoma kochankami. Mówię tu o miłości do muzyki.
Prawie rok temu siedząc w samochodzie i czekając na moją kochaną mamę natknęłam się
na piosenkę, która... hmm.. która w sumie odmieniła moje dotychczasowe życie. A właściwie jej wykonawca odmienił moje życie. Po raz pierwszy tak bardzo się w czymś zakochałam...
Na punkcie tego rudzielca wprost oszalałam. Niestety moja przygoda z nim zaczęła się pare dni przed koncertem w Polsce... Cały dzień, w którym miał odbyć się koncert przesiedziałam na komputerze ciągle oglądając jakieś inne filmiki dotyczące Eda... Następnego dnia po włączeniu laptopa nie mogłam z niego zejść.. Najśmieszniejsze w tym jest to, że złapałam pokoncertową depresję przez koncert, na którym niestety nie mogłam być...
Na YouTube'ie pojawiło się 12 nagrań z koncertu. Sama nie wiedziałam, czy aby na pewno chcę je wszystkie zobaczyć, ale jednak stało się. Włączyłam pierwsze... Zamarłam. Nie potrafię opisać moich emocji w tamtym momencie. Bardzo się wzruszyłam słysząc, że tę piosenkę zaczął grać jako pierwszą. Siedząc w domu czasami zastanawiam się jakbym zareagowała, gdybym tam faktycznie mogła być.
Od tamtego momentu zupełnie zatraciłam się we wszystkim, co dotyczyło Eda Sheerana. Czytam wszystkie artykuły z nim związane, śledzę wszystkie jego social media oraz uczęstniczę w "życiu" dwóch polskich grup Facebook'owych - Little Birds oraz Sheerios Poland, w których poznałam cudowne osoby, z którymi utrzymuję (jak na razie) internetowy kontakt (w tym miejscu pozdrawiam Kamila, Anię, Dominikę, Bartka, Olę, Konrada - jeśli to kiedykolwiek przeczytacie, to wiedzcie, że Was kocham :D).
Myślę, że tym miłym akcentem (patrz wideo powyżej :D) zakończę swój pierwszy wpis na blogu. Jeszcze nie raz pewnie zagości na nim rudzielec, więc strzeżcie się!
Miłego dnia, popołudnia lub wieczoru Wam życzę!
Na punkcie tego rudzielca wprost oszalałam. Niestety moja przygoda z nim zaczęła się pare dni przed koncertem w Polsce... Cały dzień, w którym miał odbyć się koncert przesiedziałam na komputerze ciągle oglądając jakieś inne filmiki dotyczące Eda... Następnego dnia po włączeniu laptopa nie mogłam z niego zejść.. Najśmieszniejsze w tym jest to, że złapałam pokoncertową depresję przez koncert, na którym niestety nie mogłam być...
Na YouTube'ie pojawiło się 12 nagrań z koncertu. Sama nie wiedziałam, czy aby na pewno chcę je wszystkie zobaczyć, ale jednak stało się. Włączyłam pierwsze... Zamarłam. Nie potrafię opisać moich emocji w tamtym momencie. Bardzo się wzruszyłam słysząc, że tę piosenkę zaczął grać jako pierwszą. Siedząc w domu czasami zastanawiam się jakbym zareagowała, gdybym tam faktycznie mogła być.
Od tamtego momentu zupełnie zatraciłam się we wszystkim, co dotyczyło Eda Sheerana. Czytam wszystkie artykuły z nim związane, śledzę wszystkie jego social media oraz uczęstniczę w "życiu" dwóch polskich grup Facebook'owych - Little Birds oraz Sheerios Poland, w których poznałam cudowne osoby, z którymi utrzymuję (jak na razie) internetowy kontakt (w tym miejscu pozdrawiam Kamila, Anię, Dominikę, Bartka, Olę, Konrada - jeśli to kiedykolwiek przeczytacie, to wiedzcie, że Was kocham :D).
Myślę, że tym miłym akcentem (patrz wideo powyżej :D) zakończę swój pierwszy wpis na blogu. Jeszcze nie raz pewnie zagości na nim rudzielec, więc strzeżcie się!
Miłego dnia, popołudnia lub wieczoru Wam życzę!
Świetny wpis oby tak dalej 😉
OdpowiedzUsuńDziękuję :* Będę się starać, aby było coraz lepiej! Słowo Sheeriosa! :D
Usuń