Witam Was ponownie w Zakręconych Recenzjach! Po dość długim czasie obudziłam się i znów powróciłam do czytania! Nawet nie wiecie jak duży miałam zastój. Nie wiem już czy to ja mam problem, czy to po prostu wcześniejsza trylogia (Diabelskie Maszyny) średnio mnie wciągnęła. Nie mniej jednak jestem tu znowu i postaram się napisać dla Was recenzję Czerwonej Królowej!

*bardzo dziękuję Oliwce za zdjęcie,
ponieważ nie mam książki w wersji papierowej*
#2 Czerwona Królowa
Podstawowe informacje:
Autor: Victoria Aveyard
Cykl: Czerwona Królowa(Tom 1)
Oryginalny tytuł: Red Queen
Liczba stron: 488
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
Przełożyła Adrianna Sokołowska
Opis:
– Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów – recytuje z pamięci Tyberiasz, streszczając moje życie. – Nie masz zawodu i w dniu następnych urodzin masz wstąpić do wojska. Chodzisz do szkoły nieregularnie, osiągasz słabe wyniki i masz na swoim koncie wykroczenia, za które w większości miast trafiłabyś do więzienia. Kradzieże, przemyt, stawianie oporu podczas aresztowania to zaledwie początek listy. Ogólnie rzecz biorąc, jesteś biedna, nieokrzesana, niemoralna, mało inteligentna, zgorzkniała, uparta i przynosisz hańbę swojej wiosce i królestwu. […]
– A mimo to jest w tobie coś więcej. – Król wstaje, ja zaś przyglądam się z bliska jego koronie. Jej końce są nieprzeciętnie ostre. Jak sztylety. – Coś, czego nie mogę pojąć. Jesteś jednocześnie Czerwoną i Srebrną. Ta osobliwość pociąga za sobą potworne konsekwencje, których nie jesteś w stanie zrozumieć. Co zatem mam z tobą począć?
– A mimo to jest w tobie coś więcej. – Król wstaje, ja zaś przyglądam się z bliska jego koronie. Jej końce są nieprzeciętnie ostre. Jak sztylety. – Coś, czego nie mogę pojąć. Jesteś jednocześnie Czerwoną i Srebrną. Ta osobliwość pociąga za sobą potworne konsekwencje, których nie jesteś w stanie zrozumieć. Co zatem mam z tobą począć?
Moja opinia:
Przed zauważeniem tej powieści, miałam dość długi zastój w czytaniu. Kompletnie nie mogłam się przebić przez Mechaniczną Księżniczkę (która nawiasem mówiąc nadal leży nieprzeczytana). Zaczęłam czytać Czerwoną Królową w oczekiwaniu na wylot do Polski. Usiadłam i po prostu wstąpiłam w świat Mare Barrow, który okazał się dla mnie cholernie interesujący. Całe szczęście, że miałam opóźniony samolot i mogłam troszkę dłużej w nim pobyć :D Z początku książka bardzo przypominała mi Igrzyska Śmierci, które swoją drogą uwielbiam. Myślę, że z tego też powodu tak bardzo się w nią wciągnęłam. Czerwona od samego początku trzyma w napięciu i czytelnik po prostu MUSI czytać dalej, aby dowiedzieć się co wydarzy się za chwilę. Ostatnie 70 stron czytałam jak zaczarowana. Akcja mocno przybrała na sile, działo się tyle, że do tej pory nie mogę sobie wyjaśnić JAK TO MOGŁO SIĘ W OGÓLE STAĆ!? Byłam zszokowana, a po zakończeniu książki siedziałam z otwartą buzią nadal nie mogąc w to wszystko uwierzyć. Oj dawno nie miałam takiego uczucia czytając cokolwiek. Byłam z siebie dumna, że udało mi się ją przeczytać w niecałe 15 dni. Wiem, że dla większości moli książkowych 15 dni to bardzo, ale to bardzo dużo czasu. Niemniej jednak jak dla mnie i mój zastój - to było ekspresowe tempo :D Jeśli tylko lubicie klimat Igrzysk Śmierci, to musicie koniecznie chwycić za tę książkę! A jeśli Igrzysk nie czytaliście bądź się Wam nie spodobały - to też weźcie ją w swoje łapki. Jestem pewna, że Wam się spodoba :)
Cytaty:
"Stwarzanie nadziei, gdy w rzeczywistości jej nie ma, to okrucieństwo. Fałszywa wiara wywołuje rozczarowanie, ból i wściekłość, przez co niełatwe sprawy stają się jeszcze trudniejsze."
"Prawdą jest to, co ja nazwę prawdą. Mógłbym podpalić cały ten świat i nazwać pożar deszczem."
"Świat naokoło się zmienił, a my pozostaliśmy niezmienni."
"Jego usta przywierają do moich, twarde, ciepłe, natarczywe. Ich dotyk elektryzuje mnie, jednak w inny sposób, niż przywykłam. Iskra, która przebiega po moim ciele, nie jest iskrą zniszczenia, ale iskrą życia."
"Nie mogę się nadziwić, z jaką łatwością przychodzą mi kłamstwa. Pewnego dnia może nawet uda mi się okłamać samą siebie, że jestem szczęśliwa."
"Stwarzanie nadziei, gdy w rzeczywistości jej nie ma, to okrucieństwo. Fałszywa wiara wywołuje rozczarowanie, ból i wściekłość, przez co niełatwe sprawy stają się jeszcze trudniejsze."